Rowerem do Matki Bożej w Osuchowej

Środa, 05 sierpnia 2020

"Za lasami, za łąkami w rozwidleniu Bugu i Narwi żyli Kurpie Białe, którzy Matkę Bożą czcili i do jej miejsc świętych nie raz pielgrzymowali..."
Tak mogła by się zacząć kilka set lat temu opowieść o pielgrzymowaniu parafian z Rząśnika i okolicznych miejscowości do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Osuchowej. Wszystko jednak zadziało się w czasach współczesnych. W pierwszą sobotę sierpnia 2020 r., około 70 pielgrzymów (w tym 60 na rowerach, 3 na motocyklach i 2 rodziny w samochodach) udało się do niedalekiego miejsca świętego, cieszącego się dobrą sławą od lat. Rowerzyści w pięknych okolicznościach przyrody i sprzyjającej aurze pokonali w więkrzości asfaltową trasę, krótkie szutrowe dukty i piaszczysty odcinek specjalny. Po przejechaniu 32 km dotarli do Sanktuarium Matki Bożej Osuchowskiej.

Miejsce objawień Maryi znajduje się nad rzeczką Tuchełką, upamiętnia to wyniosły krzyż i zadbane otoczenie obsiane kolorowymi kwiatami, misternie pielęgnowanymi przez wrażliwe parafianki. Kaplica stoi na pobliskiej polanie i tam zgromadzili się uczestnicy pielgrzymki, aby sprawować Mszę św. dziękczynną i zarazem pełną osobistych próśb. Ks. Waldemar, proboszcz tego sanktuarium przybliżył słuchaczom historię objawień i zachęcił do fizycznego i duchowego odpoczynku w tym cudownym miejscu.Księża z parafii Rząśnik: ks. Robert i ks. Mariusz z wszystkimi pielgrzymami modlili się przez wstawiennictwo Matki Bożej czczonej w osuchowskim wizerunku.

Po uczcie duchowej przyszedł czas na ucztę dla ciała. Podczas kiedy byliśmy na Eucharystii jeden z braci ugrilował nam całkiem smaczny posiłek. Przepyszne ciasto naszych sióstr pielgrzymkowych wypełniło nasze brzuchy do końca i zagwarantowało darmowe kalorie na powrót. Wszystko dobre musi się w końcu skończyć, dlatego przyszedł czas na mozolny powrót. Grupa III wyruszyła jako pierwsza a pierwsza staneła na starcie ostatnia. Rowerzyści ruszyli z kopyta i dlatego peleton nie mógł się na początku pozbierać. Jednak dzięki Bogu po 2 godzinach z małym chaczykiem dotarli pielgrzymi do Rząśnika. Radości nie było końca. Jedni cieszyli się, że jednak dojechali pokonując 65 km, inni że przyjemnie i w dobrym towarzystwie spędzili sobotę a były też takie osoby, które radowały się myślą, że niebawem usiądą na miękkim fotelu.

Chętnych rowerowych wrażeń zapraszamy w pierwszą sobotę miesiąca, a pielgrzymów za rok na mobilną pielgrzymkę.

GALERIA 1

GALERIA 2

Na skróty

Galeria